Nie, nie maz ani synek - mikser! Na 40te urodziny zazadalam wyjatkowego prezentu - robota kuchennego. Juz widze te wszystkie feministki, jak sie zachlystuja poranna kawa.... Tak, chcialam miec porzadny sprzet, ktorym w trymiga zrobie, to co kazda zona i matka powinna robic w kuchni. Jako fanaberie zazyczylam sobie z przystawka do robienia makaronu. No i dostalam nowiutkiego zoltego Kitchen Aid, ktory od soboty jest ozdoba mojej kuchni. Takiego makaronu do pomidorowki to w zyciu nie jadlam. Wklada sie do mojego skarbu make, jajka i troche wody i wychodza kluseczki prosto do wrzucenia na wrzatek. Helka zjadla 3 talerze.... A w niedziele byl makaron swiderki z bialym serem - no po prostu mozna sie zakochac. Robi tez rurki, spagetti, kolanka ;-)