Probowalismy sobie dzis przypomniec jak to bylo 20 lat temu. Nawet nie pamietamy o ktorej byl slub cywilny czy koscielny. Co mysmy robili caly ranek? Chyba stresowali sie... W kazdym razie 20 lat za nami, gwarancja, rekojmia i itp sie pokonczyly. Oddac juz nie mozna! Swietowalismy skromnie tylko czekoladkami, bo impreze robimy w malym gronie w sobote. Dalej kochamy sie tak jak 20 lat temu i chyba o to chodzi ;-)
PS. Impreza udala sie znakomicie. Byl torcik ziemniaczany przyniesiony przez sasiadke Bulgarke i tort z ponoc najlepszej cukierni w miescie (osobiscie jadalam duzo lepsze torty). Jasik na poczatku nieufnie patrzyl na nowe trwarze, ale w koncu tak sie rozkrecil, ze do 23 jezdzil na hulajnodze...... Hela padla zaraz potem ogladajac bajki z dzieciakami ;-)
