

Troche sie z koniecznosci musimy przestawic sie na belgijski kalendarz, bo robienie gadzetow z okazji roznych swiat przebiega tu troche inaczej niz w PL. Otoz dzien mamy przypada na poczatku maja, a dzien taty 5 czerwca (przypadek?). Dumny tatus obchodzil wiec swoje swieto po raz pierwszy swiadomie, bo zeszlego amoku, kiedy Hela miala 2 m-ce nie licze. W nagrode za dobre sprawowanie ojcowskie doslal bardzo przydatny prezent na biurko zrobiony wlasnorecznie przez pocieche. Jakby ktos nie wiedzial to gasiennica z rurkami do wstawiania olowkow i dlugopisow :-)))