poniedziałek, 29 lipca 2013

Mamy duza i odwazna dziewczyne!

Hela od wielu miesiecy ma bardzo brzydka infekcje nosa. Jeszcze na jesieni probowalismy leczyc ja na rozne sposoby, potem poddalismy sie bo po zakonczeniu leczenia wracala do szkoly i od nowa przychodzila z gilem. Dalismy za wygrana gdzies pozna wiosna, myslac, ze jak sie zaczna wakacje to katar sam zniknie. Owszem kilka pierwszych dni wakacji bylo ok, ale pozniej znow wrocil. Hela od kilku miesiecy mowi przez "nos" i oddycha ustami. Postanowilismy przebadac dziecie i okazalo sie, ze migdal gardlowy trzeba usunac. Badanie endoskopem nie pozostawialo watpliwosci - tkanka jest przerosnieta i sama nie zniknie.... To ten migdalek, ktory jest raczej w nosie niz w gardle. Hela pozwolila sie pieknie zbadac, wlozyc sobie kamere do nosa, rozne trabki do uszu itd itp. Jeszcze nie wie, ale czeka ja mala operacja po wakacjach (20 min) raczej w pelnej narkozie i jednodniowy pobyt w szpitalu. Mimo, ze wiadomosc nie nalezala do tych z gatunku milych - bylam pod wrazeniem podczas badania, jak dzielne i odwazne mam dziecko ;-)