Wreszcie dotarlismy na pierwsza plaze, akurat byl odplyw. Do wody trzeba bylo isc ladnych kilkadziesiat metrow. Za to dzieciaki z ciekawoscia ogladaly przyplyw. Jasik przekonal sie ze uwielbia moczyc nogi i nie znosi czapeczki od slonca. Hela wypatrywala krabow wsrod kamieni, ale spoznila sie kilka godzin i mewy byly szybsze...




