Kolejny weekend siedzimy w domu, bo Jasik ma zapalenie krtani, Hela ma gila do pasa, mama jest ogolnie przeziebiona... Mozg wzbija sie wiec na wyzyny kulinarne, zeby zadowolic nawet najbardziej wybredne chore gardziolka. Tym razem pichcilismy przepiorki i perliczki. Hela tak sie zaprzyjaznila z jedna przepiorka, ze balismy sie ze jej pozniej nie bedzie chciala jesc. Jadnak jak uslyszelismy powyzsze, odetchnelismy z ulga......