
Bieganina od rana do nocy, ale tak to już jest w końcówce roku. Odliczamy zatem dni do przyjazdu do Płocka, bo wtedy będzie chwila wytchnienia od pracy, ale również liczymy czas do odbioru mieszkania. Robotnicy, którzy w nim ciągle pracują mają jeszcze ogrom roboty przed sobą, ale są postępy. Pinki była niedawno oglądać jak wyglądają zamontowane w naszym domku schody i przy okazji odkryła zamontowaną już terakotę. Niby w Belgii wszyscy wszystko maja w nosie, szczególnie klientów, niby im się nie spieszy, ale jakoś to wszystko się kreci. Chwilami nie mogę wyjść z podziwu. Sądzę, że to wpływy ich afrykańskiej kolonii. Z pomieszania genów powstała też mieszanka mentalności Euro-Afrykańskiej. Mieszkanie odpieramy na początku stycznia i dopiero wówczas nie będziemy wiedzieć gdzie włożyć ręce. Na szczęście początek stycznia jest nieco spokojniejszy w pracy, więc kilka dni można wykreślić z kalendarza, zarwać kilka nocy i jakoś chyba damy sobie radę z przeprowadzką. Prawdę powiedziawszy to dobrze, że to już niebawem, bo w naszym bloku zaczęło się robić nieciekawie. Jakieś typy spod ciemnej gwiazdy wyłamali drzwi wejściowe do klatki. Na szczęście nie okradli nikogo, ale jak się dowiedzieliśmy od sąsiadów w następnej klatce obrobili dwa mieszkania…
Na zdjeciu Pinki z kolezanka Thierrego , Wioletta