piątek, 3 kwietnia 2009

Zmarl nasz proboszcz

Kurcze, coraz smutniejsze wiadomosci zaczynaja sie tu pojawiac. Dzis rano dowiedzielismy sie, ze nasz proboszcz, ktory byl u nas 2 miesiace temu na koledzie, nie zyje. 3 tygodnie temu wyjechal do Brazylii, podobno przez cale zycie chcial zobaczyc Jezusa na skale, ktory jest w Rio de Janeiro. Od tego czasu nie dawal znaku zycia, wszyscy sie martwili, zgloszono zaginiecie. Ksiadz chorowal na nadcisnienie i podobno to w polaczeniu z tamtejszymi upalami spowodowalo smierc. To byl starsznie fajny facet, na koledzie siedzielismy chyba do 23 w nocy przy ciachach i gadaniu o wszystkim. Okropny byl lasuch na slodycze...