środa, 29 kwietnia 2009

No wreszcie jakis sukcesik



No jak moj malzonek sie nie pochwali, to pies z kulawa noga tylko wie, co tam u niego. Ano u niego tyle, ze od kilku dni pracuje na zlecenia dla Reutersa. W praktyce wyglada to tak, ze jak maja cos do zrobienia, czego nie moze zrobic ich fotograf (bo juz robi cos innego) to dzwonia i Mozg pstryka. Uklad super, bo nie wiaze sie na stale i nie lata z wywieszonym ozorem, tylko robi konkretna rzecz za konkretne pieniadze. Opijanie tego niewatpliwego sukcesiku chyba zostawimy sobie na weekend bo znow beda goscie - Beata z Radia Eska ze swoim mezem. W weekend robimy tez u Kasi moje spoznione urodziny z najprawdziwszym tortem wlasnej roboty Michaela. Takze w weekend musimy zrobic sobie wycieczke do Amsterdamu, bo szef amerykanskiej agencji Mozga - Zuma Press przylatuje odebrac nagrode World Press Photo i chlopcy maja okazje omowic sprawy zawodowe inaczej niz przez telefon. Ja w tym czasie z goscmi pozwiedzam miasto, moze pojdziemy na trawe.... Zartowalam