wtorek, 14 lipca 2009

Kazda okazja jest dobra, zeby sie napic



Dzis obchodzimy w Mozgiem rocznice naszego poznania... 20 lat temu! Uwierzycie? Toz to jak kazirodztwo, albo jeszcze gorzej. Ano 14 lipca 1989 wyjechalismy razem na oboz wedrowny w Bory Tucholskie i tak juz zostalo. Dzis akurat jestem slomiana wdowa bo ktos musi zarabiac pieniazki w Strasbourgu, zeby wydawac mogl ktos inny. Mozg polecial na pierwsze posiedzenie nowego parlamentu. Cmokam wiec mojego meza zdalnie, a razem bedziemy swietowac pod koniec tygodnia.
Poniewaz zgodnie z przewidywaniami przewodniczacym zostal Buzek, pomyslalam, ze szkoda zeby takie zacne okazje jednego dnia sie zmarnowaly. Z okazji wyboru Buzka zorganizowalam polskiego drinka dla mojego dzialu. Najwiekszym powodzeniem cieszyla sie Zubrowka z sokiem jablkowym, krupnik juz troche mnie, bo za slodki. Tak wiec w atmosferze podwojnego swietowania uplynal dzionek...