czwartek, 30 lipca 2009

Vaklenburg sobotnia wycieczka szczegóły

Urocze miasteczko, jakich ze świecą szukać w Holandii pełnej nowoczesnego budownictwa ze szkła i stali. Niewiele jest w tym kraju miejsc tętniących turystycznym życiem. Właśnie tak odbieramy Holandię, która niewielką wagę przykłada do swojej historii a raczej zerka w przyszłość. Jest kilka pięknych wyjątków, jak Haga czy skansen wiatraków w Kinderdijk. Poza tym nie uświadczysz tu zbyt wielu starych budowli. Wracając jednak do odwiedzonego przez nas Vaklenburga. Już w pierwszej chwili zwraca uwagę jednolitość koloru starszych budynków. Sprawa wyjaśnia się gdy odwiedzamy miejscowe jaskinie. Są one o tyle niezwykłe, że nie powstały naturalnie. Wydrążył je człowiek, ale o tym za chwilę. Najpierw o samej miejscowości. Swoje lata świetności ma już za sobą, słynęła z jedynego w Holandii zamku obronnego położonego na wzgórzu. Z zamku po oblężeniu w 1672 roku pozostała tylko ruina, jednak wzgórze wystające z płaskiej jak stół ziemi robi niezwykłe wrażenie. Stąd zapewne miejscowość już od lat jest atrakcją turystyczną. W 19 wieku była chętnie odwiedzana przez mieszkańców pobliskich Liege i Akwizgranu. Również teraz gdy miasteczko opuszczają turyści jest zupełnie opustoszałe. A to co przyciąga wielbicieli historii, to wspomniane wcześniej niezwykłe w swojej naturze jaskinie. Aby pozyskać margiel, materiał do budowy domów (stąd ich niezwykły kolor), mieszkańcy Vaklenburga zaczęli wydobywać bloki skalne zagłębiając się co raz bardziej we wzgórze. Zapotrzebowanie na skałę było tak duże, że do dziś wydrążono ponad 70 kilometrów chodników i zagłębień, dziurawiąc jedyną w Holandii skałę jak dojrzewający ser. Początki tych zabiegów szacuje się na czasy Imperium Rzymskiego. Najprawdopodobniej to właśnie Rzymianom jaskinia zawdzięcza początek innej swojej atrakcji, tradycji rysowania węglem na jej ścianach. Rysunki sprzed wieków jak i te współczesne są niezwykłą wędrówką po historii terenów obecnego księstwa. Napisy i rysunki nie ograniczają się do popularnego "kocham Jolkę" czy "Byłem tu"... na zdjęciu przykład tych niewiarygodnych dzieł sztuki. Do pełnego obrazu jaskini należy dodać, że obecnie zaprzestano dalszego drążenia w skale. Od lat 60tych jaskinia jest schronem przeciwatomowym, małym miasteczkiem z pełna infrastrukturą, toaletami systemem napowierzania i ujęciem wody. Zresztą już w czasie II Wojny Światowej mieszkańcy chronili się tu przed atakami z powietrza, więc wykorzystanie tego miejsca wydawało się oczywiste. Zwiedzanie chodników odbywa się na dwa sposoby, można przejść podziemną trasę z przewodnikiem, co trwa 1,5 godziny lub przejechać się podziemną elektryczną kolejką. Z wrodzonego lenistwa wybraliśmy tę druga opcję.