
Tadaaaaammmm. Jest nas troje. Pinki Mózg i Móżdżątko. Była to co prawda z dawna oczekiwana informacja, ale zaskoczyła nas na wczasach. Takie rzeczy zdarzają się ponoć w najmniej czekiwanych momentach. Nie mogliśmy uwierzyć w szczęście jakie nas spotkało. Od tak dawna na to czekaliśmy, że w pierwszej chwili nie docierąło do nas, że w końcu się udało. Czekaliśmy do powrotu do domu, żeby sprawdzić. Test wskazywał jednoznacznie. Jesteśmy rodzicami. Pognaliśmy w te pędy do lekarza. Podczas usg widzieliśmy bijące malutkie serduszko. Płakaliśmy jak bobry. Na zdjęciu Pinki pokazuje pierwsze "zdjęcie wnuka(czki)" tuż po wyjściu od lekarza. Tak więc czekamy na Móżdżątko, które powinno przybyć w połowie kwietnia