skip to main |
skip to sidebar
Huragan Xynthia
Leje jak z cebra. Drzewa uginają się pod naporem huraganowego wiatru. Niebo zasnuły tak ciężkie chmury jakby miały już za chwilę runąć na naszą wioskę. Czasami wydaje się, że pochłaniają wieżę kościoła. Krople dudnią o dach i rozbijają się o szyby spływając kaskadami łącząc się w większe grupy, by już za moment tworzyć miniaturowe strumienie wpadające do rzek spływających po szklanej przeszkodzie. Te rwące rzeki wpadają do rynien gdzie wytaczając swój ciężar z hukiem rzucają się w dół i niczym samobójcy roztrzaskują się o chodnik. Tu już cała armia miniaturowych rzek łączy się w ogromne rozlewiska i kałuże pośpiesznie uciekające przed kolejnymi przybyszami. Ten wodny rozgardiasz oglądamy zza okna. Kto by się wybrał w taką pogodę na przechadzkę. Siedzimy pod kocykami o obserwujemy co raz to nowsze doniesienia o huraganie który przetacza się nad Belgią.