wtorek, 6 kwietnia 2010

Pierwsza Wielkanoc w BXL




Z uwagi na moj zaawansowany stan (!) postanowilismy w tym roku zamiast jechac na swieta do Polski, zorganizowac prawdziwa Wielkanoc w Brukseli. W polskich sklepach kupilismy niezbedne skladniki, niedostepne w Belgii (ser na sernik, sledzie, zurek, galaretki). Goscie dopisali juz w Wielka Srode i obie mamy zabraly sie do gotowania i pieczenia. W sobote bylo wiec gotowe najprawdziwsze drozdzowe, sernik, keksik, makowiec i biszkopt z galaretka oraz sledziki w oleju, bigos, zurek itp. Uroczyste sniadanie wielkanocne jedlismy wiec z wlasnymi rodzicami i w towarzystwie sasiadow, ktorzy tez tym razem nie pojechali do Polski. Apetytu starczylo wlasnie tylko na sniadanie i teraz cala te gore jedzenia musimy dojadac w tygodniu....