
Żeby nie powiedzieć żarłacz. Poza krótkimi chwilami zabawy z tatą, nie chce opuścić rąk mamy i przytulnej gospody z wyszynkiem. Sam bym się chętnie zaszył w takich ramionach, gdzie nie brakuje strawy. Tylko pozazdrościć. Jedynym kłopotem są częste przerwy podczas spacerów. Przyzwyczailiśmy się już i mamy przenośny stołeczek. Dziś piękna pogoda, więc korzystamy, spacerujemy ile się tylko da. Planujemy też wypad nad morze. Na koniec o przemiłej niespodziance jaką nam sprawił Wojtek. Przyjechał i nie uprzedzając przywiózł rodziców. Było radochy co nie miara. Tym bardziej, że tajna wizyta zaplanowana z ogromną precyzją przypadła w dniu imienin Oli i 70 tych urodzin taty. Świętowaliśmy, biesiadowaliśmy, ale wszystko co dobre bardzo szybko się kończy. Wizyta trwała tylko 1 dzień. Szkoda, że tak krótko.