piątek, 7 grudnia 2012

Upadek wielkich mitow...

Jednym z nich jest swiete przekonanie, ze dziecka "piersiowego" zadne chorobsko nie siegnie, bo przeciwciala od mamy itd itp... Niespecjalnie wiec przejelismy sie ospa Heli, bo sadzilismy, ze Jaska tym razem nie siegnie, bo ma podwojna ochrone. Jak Helusi juz zaczely odpadac strupki, Jasiu obudzil sie pewnego pieknego dnia jak biedronka, albo muchomor. Biedak caly jest kropkowany, nawet na dloniach, uszach, pupie... Walczy dzielnie, troche jest marudny, ale nie jest zle! Wazne, ze bedzie juz mial za soba ;-)