To maciupkie miasteczko polecila mi obejrzec kolezanka z biura - Bretonka. Jest zamkniete dla ruchu i auto trzeba zostawic na parkingach i isc zwiedzac na nogach. Waziutkie kamienne uliczki faktycznie nie nadaja sie do jazdy. Ominela nas tylko kawa, bo tlum taki, ze autochtonow nie widac i kawiarnie oblegane :-(