niedziela, 22 marca 2015

Tienen

Miejscowość, którą dla własnych potrzeb porównujemy do Glinojecka. W Belgii głównie znana z największej w kraju cukrowni. Każdy zna znaczek z literą "T", który zdobi niemal każdą paczkę cukru w tym kraju. Nic więc dziwnego, że właśnie od muzeum cukrownictwa rozpoczęliśmy zwiedzanie. Świetna ekspozycja mieści się w samym centrum miasta. Dodatkowo, byliśmy tam jedynymi gośćmi więc mieliśmy całe muzeum do własnej dyspozycji. Okazuje się, że  w rozwój  cukrownictwa swój spory wkład mieli Ślązacy oraz Napoleon. Na najwyższym piętrze (niemal byśmy ominęli) trochę zapomniana ale niezwyke ciekawa wystawa calaveras de dulce. Czyli cukrowych czaszek których używają w czasie Święta Zmarłych Meksykanie. Potem jeszcze wizyta w spalonym w 1976 roku średniowiecznym kościele św Patryka no i już wiadomo skąd w świecie biorą się ruiny. W planach mieliśmy jeszcze wizytę w browarze Hoegarden, ale niestety płacze i krzyki zachęciły nas do zmiany planu i przełożenia wizyty na inny temrmin.