Nadal nie przestawiliśmy się na zimowy czas. Wstajemy razem z kurami. Snujemy się potem po wyziębionym w nocy mieszkaniu ogrzewając ręce kubkami gorącej , aromatycznej, parującej kawy. Przymierzając do tego teorię względności to może nie my wstajemy za wcześnie a jednie czas nie przystosował się do naszych biologicznych zegarów? Dziś również obudziliśmy się jeszcze ciemną nocą a wraz z bladym pochmurnym świtem zobaczyliśmy po raz pierwszy tej jesieni oszronione dachy pobliskich budynków. Wychodząc z domu zakładamy już rękawiczki a w powietrzu czuć tę atmosferę jaka panuje w Polsce przed Wszystkimi Świętymi. Dziś po drodze do pracy zastanawialiśmy się czy tu na cmentarzach również panuje futrzana rewia mody. Sprawdzimy to w weekend kiedy pójdziemy na spacer zobaczyć jak to święto wygląda w Belgii. Wydaje się, że podobnie jak w Polsce, bo w sklepach można kupić chryzantemy. Nie ma tak ogromnego wyboru jak w kraju, ale kilka półek w każdym ze sklepów jest zastawionych tymi jesiennymi kwiatami. Jutro ostatni dzień pracy. Piątek robimy sobie wolny i trochę poleniuchujemy pod kocykami z książkami w rękach. Na weekend też nie mamy specjalnych planów. Będziemy spacerować, czytać i pichcić czyli będziemy robić wszystko to co najbardziej lubimy. Dziś zamieszczamy wakacyjne zdjęcie z naszej drogi do Santiago. Może wniesie nieco ciepła w ten jesienny czas…środa, 29 października 2008
Przymrozki
Nadal nie przestawiliśmy się na zimowy czas. Wstajemy razem z kurami. Snujemy się potem po wyziębionym w nocy mieszkaniu ogrzewając ręce kubkami gorącej , aromatycznej, parującej kawy. Przymierzając do tego teorię względności to może nie my wstajemy za wcześnie a jednie czas nie przystosował się do naszych biologicznych zegarów? Dziś również obudziliśmy się jeszcze ciemną nocą a wraz z bladym pochmurnym świtem zobaczyliśmy po raz pierwszy tej jesieni oszronione dachy pobliskich budynków. Wychodząc z domu zakładamy już rękawiczki a w powietrzu czuć tę atmosferę jaka panuje w Polsce przed Wszystkimi Świętymi. Dziś po drodze do pracy zastanawialiśmy się czy tu na cmentarzach również panuje futrzana rewia mody. Sprawdzimy to w weekend kiedy pójdziemy na spacer zobaczyć jak to święto wygląda w Belgii. Wydaje się, że podobnie jak w Polsce, bo w sklepach można kupić chryzantemy. Nie ma tak ogromnego wyboru jak w kraju, ale kilka półek w każdym ze sklepów jest zastawionych tymi jesiennymi kwiatami. Jutro ostatni dzień pracy. Piątek robimy sobie wolny i trochę poleniuchujemy pod kocykami z książkami w rękach. Na weekend też nie mamy specjalnych planów. Będziemy spacerować, czytać i pichcić czyli będziemy robić wszystko to co najbardziej lubimy. Dziś zamieszczamy wakacyjne zdjęcie z naszej drogi do Santiago. Może wniesie nieco ciepła w ten jesienny czas…