Z firmami budowlanymi, z bankiem z brakiem gotówki, brakiem czasu…. Jedno wielkie szaleństwo na własne życzenie. Na swoim koncie mamy już wybór podłóg do wszystkich pomieszczeń, drzwi oraz płytek do kuchni i łazienki. Przysłowiowe schody zaczęły się przy schodach. Okazuje się, że projektant nie popisał się dobrym gustem i wpakował nam schody bukowe, które się nijak kolorystycznie mają do dębowej podłogi, jaką umieścił w projekcie. Żeby to zmienić musimy pewnie sporo dopłacić. Póki co złożyliśmy oficjalne zażalenie, ale każda taka zwłoka opóźnia odbiór mieszkania a my musimy się wyprowadzić od Mirelle ostatniego lutego. Przed nami jeszcze wybór kuchni. Co prawda byliśmy już w jednej z dwóch zaproponowanych nam firm, ale dopłata okazała się dość „okazała”. 3,500 eur, to jednak za dużo za większą lodówkę i zmywarkę. Jutro jedziemy do konkurencji i mamy nadzieję na tańsze rozwiązanie. Kuchnia z lodówką wysokości 80 cm jaką nam zaproponowano i bez zmywarki w naszym wypadku nie wchodzi w grę. Już się zdarzyliśmy pogodzić z faktem, że zamrażarkę będziemy kupować własnym sumptem, bo nie wchodzi ona w zakres standardowego wyposażenia miejscowych kuchni, ale cała reszta musi być. Pewnie za kilka tygodni będziemy się śmiali z naszych obecnych problemów, ale teraz to prawdziwa walka, bo każdy ciągnie w swoją stronę, My chcemy wydusić od sprzedającej nam apartament firmy jak najwięcej, a oni chcą nam dać jak najmniej. Dziki kapitalizm, nic więcej. I to w mieście gdzie na starówce w kamienicy pod łabędziem powstawał manifest komunistyczny. Pewnie miliony osób chciałyby mieć takie problemy jak my. Więc już nie marudzę. Powiadomimy was o efektach jak wszystko będzie wybrane. Jedyne co mogę zdradzić już dziś, to, że płytki w kuchni będą w kształcie ze zdjęcia i kolorze budyniu waniliowego. Prawda, że smacznie?niedziela, 5 października 2008
Walczymy!
Z firmami budowlanymi, z bankiem z brakiem gotówki, brakiem czasu…. Jedno wielkie szaleństwo na własne życzenie. Na swoim koncie mamy już wybór podłóg do wszystkich pomieszczeń, drzwi oraz płytek do kuchni i łazienki. Przysłowiowe schody zaczęły się przy schodach. Okazuje się, że projektant nie popisał się dobrym gustem i wpakował nam schody bukowe, które się nijak kolorystycznie mają do dębowej podłogi, jaką umieścił w projekcie. Żeby to zmienić musimy pewnie sporo dopłacić. Póki co złożyliśmy oficjalne zażalenie, ale każda taka zwłoka opóźnia odbiór mieszkania a my musimy się wyprowadzić od Mirelle ostatniego lutego. Przed nami jeszcze wybór kuchni. Co prawda byliśmy już w jednej z dwóch zaproponowanych nam firm, ale dopłata okazała się dość „okazała”. 3,500 eur, to jednak za dużo za większą lodówkę i zmywarkę. Jutro jedziemy do konkurencji i mamy nadzieję na tańsze rozwiązanie. Kuchnia z lodówką wysokości 80 cm jaką nam zaproponowano i bez zmywarki w naszym wypadku nie wchodzi w grę. Już się zdarzyliśmy pogodzić z faktem, że zamrażarkę będziemy kupować własnym sumptem, bo nie wchodzi ona w zakres standardowego wyposażenia miejscowych kuchni, ale cała reszta musi być. Pewnie za kilka tygodni będziemy się śmiali z naszych obecnych problemów, ale teraz to prawdziwa walka, bo każdy ciągnie w swoją stronę, My chcemy wydusić od sprzedającej nam apartament firmy jak najwięcej, a oni chcą nam dać jak najmniej. Dziki kapitalizm, nic więcej. I to w mieście gdzie na starówce w kamienicy pod łabędziem powstawał manifest komunistyczny. Pewnie miliony osób chciałyby mieć takie problemy jak my. Więc już nie marudzę. Powiadomimy was o efektach jak wszystko będzie wybrane. Jedyne co mogę zdradzić już dziś, to, że płytki w kuchni będą w kształcie ze zdjęcia i kolorze budyniu waniliowego. Prawda, że smacznie?