
Jest Skarb!

Odpoczynek.
I znów 1 listopada. Niebo zasnuły sinoszare chmury. Trochę nam smutno, że nie możemy się spotkać z rodziną na cmentarzach. Idziemy więc na nasza małą nekropolię położoną tuż obok kościoła. Grobów niewiele i nic w tym dziwnego. Nasza wioska liczy zaledwie kilkuset mieszkańców. Jedyne co wyróżnia nasz cmentarz to schludne groby żołnierzy, którzy zginęli tu w czasie pierwszej i drugiej wojny światowej. To przecież właśnie tu począwszy od 1914 roku przez kolejne lata z równym nasileniem trwały walki zachodniego frontu. Również przybycie wyzwolicieli w czasie II WŚ nie odbyło się bez strat . Większość żołnierskich grobów ma wyryte nazwiska flamandzkie, ale znaleźliśmy też brytyjskie. Nie ma polskich, ale przypominamy sobiel że oddziały generała Maczka minęły Brukselę od strony Gandawy i powędrowały do Passchendale. Tak więc oglądamy groby przyozdobione chryzantemami. Pinki ma nawet świeczkę w kieszeni. Tu jednak świeczek się nie zapala. Nie ma takiego zwyczaju. Nie mamy zapałek, więc nie mamy pomysłu jak ją zaświecić. Zbieramy się po chwili zadumy i ruszamy na długi spacer. Chcemy przy okazji znaleźć kolejny ze skarbów ukrytych w ramach zabawy w Geocaching. Bardzo nam przypadło do gustu to szukanie skarbów. Kolejny jest ukryty tuż przy wiatraku, koło naszego dawnego mieszkania. Byliśmy tam już dwa razy, ale skarbu nie znaleźliśmy. Dziś trzecie podejście i okazja do 6 kilometrowego marszu. Znów poszukiwanie i znów nic. Już się mamy zbierać, kiedy zauważam zawiniątko ukryte pod suchą trawą. Pinki twierdzi, że to śmieć, ale oko czujnego poszukiwacza skarbów się nie myli. Znajdujemy skrzyneczkę z rosyjską monetą i kilkoma ołówkami. Dokładamy naszą świeczkę. Jest opatrzona nazwą miejscowości z południa Francji. Przywiózł nam ją Thierry z jednej ze swoich podróży. Miała zapłonąć na grobie jednego z żołnierzy, ale skończyła jako zaskakujący prezent dla kolejnych poszukiwaczy skarbów. Siadamy na ławeczce pod wiatrakiem. Wiatr hula, gwiżdże w skrzydłach staruszka. I wtem zauważamy państwa w średnim wieku uważnie przeczesujących trawę. Okazuje się, że też szukają skarbu. Nie psujemy im zabawy. Obserwujemy z daleka. Znaleźli! Widziałem wpis na Geocachingu. Są wytrawnymi poszukiwaczami wyposażonymi w terenowy GPS. Znaleźli już 280 skarbów! Gdzie tam nam do nich... mamy na koncie dopiero dwa! Zmęczeni wracamy do domu. Właśnie lunęło jak z cebra. Pinki słodko zasypia a ja piszę dla was popijając gorącą kawę.