
W ubieglym roku po raz pierwszy pojechalismy na ogladanie kapieli morsow w Oostende, ale od razu wiedzielismy, ze jestesmy nieprzygotowani... Tym razem zajechalismy wyposazeni w kalosze i buty na zmiane i spragnieni przygod ruszylismy na plaze. Fala moze i byla troche wyzsza niz przed rokiem, ale co to dla nas wilkow morskich! Jakie bylo nasze zdziwienie, gdy mimo kaloszkow, znow do samochodu wracalismy mokrzy do kolan... Przy aucie z kaloszy wylalismy wode i tylko Mozg mial tak mokre spodnie, ze wracal do Brukseli w samych majtkach. Ale i tak mielismy lepiej niz Thierry, ktory odwaznie nie wzial nic na zmiane, nie mowiac juz ze nie mial kaloszkow... Nastepnym razem planujemy takie wysokie buty wedkarskie po pachy - powinno sie udac. I koniecznie na zmiane spodnie i skarpety. Czlowiek sie cale zycie uczy! Dzis padal snieg, wiec i kapiacych bylo chyba mniej niz przed rokiem, jakies zaledwie kilka tysiecy...