piątek, 1 stycznia 2010

Zaczynamy nowy rok!







Sylwestra spedzilismy w kameralnym gronie, my plus Thierry. Impreza byla troche dziwna kulinarnie, bo zadne z nas nie moglo sie porzadnie napic. Ja z oczywistych wzgledow, Mozg, bo na diecie i wyczytal ile to kalorii ma alkohol, a Thierry bo byl autem. Jedna otwarta butelka wina zostala wiec oprozniona zaledwie do polowy... Za to pierozki cieszyly sie powodzeniem i ich reszte gosc dostal jako noworoczny prezent! Ich przygotowanie idzie nam juz bardzo sprawnie i chyba bedziemy je czesciej robic, bo obydwoje bardzo lubimy. Na stole oczywiscie nie moglo zabraknac serow, a na drugi deser Mozg przygotowal pitna czekolade, w ktorej nawet nie umoczyl ust... Ladnie sie trzymal na diecie przez caly wieczor i przywital nowy rok juz wyraznie szczuplejszy! Nagadalismy sie wczoraj za wszystkie czasy, powspominali stare czasy, podsumowali stary rok i zyczyli sobie, zeby nowy nie byl gorszy niz ten mijajacy.