Dzis nadszedl ten dzien na ktory mama niekoniecznie czekala od dawna... Ale do rzeczy! Mielismy 2 zlobki do wyboru - komisyjny znajdujacy sie w poblizu mojej pracy oraz prywatny na naszym osiedlu kolo kosciola. Oba wizytowalismy, w obu mielismy zaklepane miejsca. Wizyta w zlobku komisyjnym, chwalonym przez wszystkich skonczyla sie kategorycznym NIE! Okazalo sie, ze na 12 dzieci w grupie przypada 1 opiekunka, a druga dochodzi na czas posilkow... Nacisk jest kladziony na samodzielnosc, a nie na przytulanie i wspolne zabawy. Moze to dobre dla przedszkolakow ale nie dla 5,5 miesiecznych maluchow. Wybralismy wiec zlobek prywatny osiedlowy, gdzie jest wszystkich dzieci 11, ale nie wszystkie chodza kazdego dnia. Dzis bylo tylko 8 i to jest podobno norma. Pan do opieki jest 3 wiec nie jest zle!Hela zniosla pierwszy dzien doskonale, mama gorzej... chyba dopadl mnie syndrom odstawienia...