czwartek, 6 stycznia 2011

Swiateczny wypoczynek


W tym roku Boze Narodzenie tradycyjnie spedzilismy w Plocku, choc 19-godzinna jazda samochodem skutecznie nas do tego zniechecala juz od Hanoveru. Pogoda niby dobra, ale autostrady tak zatloczone, ze trudno uwierzyc (tysiace rodakow z Wielkiej Brytanii jadacych tam gdzie my...). Dodatkowo duzo robot na drogach, wiec jazda nie nalezala do przyjemnosci. Na szczescie po calodziennej wycieczce udalo nam sie o 3 rano dotrzec i pobudzic spiacych juz slodko rodzicow. Jeszcze tylko godzina ponownego usypiania Helusi i spimy! Az do 7 bo o tej porze nasz skarb zwykle sie budzi... :-(((

Potem pasmo nieszczesc postanowilo zdobyc moje gardlo, wiec zostalam unieruchomiona z antybiotykiem az do samych swiat. Potem bylo juz tylko lepiej! Helka sie rozbrykala noszona wciaz na rekach, obdarowywana tysiacem zabawek itd itp.. Tak wiec sumujac, odpoczynek byl srednio udany, ale kto mowil, ze bedzie latwo?