poniedziałek, 28 lutego 2011

Mial, mial




Od kilku tygodni szykowalismy sie na wystawe kotow w Namur, na ktora mialo zjechac 400 sztuk pluszakow. Zadni wrazen zapakowalismy w sobotni poranek suchy prowiant na caly dzien i ruszylismy. Na miejscu okazalo sie jednak, ze z kotami jest tylko 1 hala budynkow targow i na dodatek kazdy z nich siedzial w swojej wcale nieduzej klatce oslonietej od zwiedzajacych chociazby foliowym parawanem. Niektore byly zakryte calkowicie... Troche nam miny zrzedly, bo chcielismy podziwiac kocie pieknosci w pelnej krasie. Kociaki swobodnie poruszaly sie tylko przed stolikiem sedziowskim, gdzie skierowalismy szybciutko nasze kroki. Helka jednak tak krzyczala na widok kazdego nastepnego pojawiajacego sie na wybiegu kota, ze kilkoro sedziow zmierzylo nas wymownie wzrokiem. Postalismy jednak, az Hela nasyci sie widokiem futrzakow i na lunch bylismy z powrotem w domowych pieleszach!