środa, 28 listopada 2012

Jak przygoda to tylko w Warszawie


Godzina 22:00 Warszawa, Praga. Jedziemy dwoma samochodami, jednym ja, w drugim 2 kolegow. Zatrzymujemy sie przy ulicy Grochowskiej, za chwile bede jechal dalej do Plocka, chcemy jeszcze zamienic kilka slow i kazde z aut pojedzie we wlasna strone. Widze jak koledzy odjezdaja, macham im na pozeganie,  otwieram samochod wkladam do bagaznika kurtke, ruszam w strone drzwi i  w tym momencie z reki wysuwaja sie mi kluczyki i upadaja na jezdnie. Wlasnie w tym miejscu znajduje sie studzienka kanalizacyjna. Widze jak kluczki zawisaja na kratce, schylam sie po nie i dokladnie w tej chwili zsuwaja sie w odchlan kanalizacji. Szarpie sie wiec z kratka przykrywajaca studzienke. Ani drgnie. Prosze przechodnia o pomoc, nawet we dwie osoby pokrywa jest nie do ruszenia. Slysze jak w glebi plynie woda. Dzwonie pod numer alarmowy 112. Mowia mi, ze jesli nie ma zagrozenia zycia to ani policja ani straz pozarna mi nie pomoze. Informuja mnie, ze powinienem poprosic o pomoc cetrum zarzadzania kryzysowego. Tam informuja mnie, ze nie zajmuja sie takimi sprawami. Konczy mi sie prad w komorce, na szczescie mam jeszcze polski telefon. Widze, ze wskaznik baterii tego aparatu tez wskazuje niemal calkowite wyczerpanie. Dzwonie do wodociagow. Tam mowia mi, ze nie zajmuja sie wydobywaniem kluczykow ze studzienek a poza tym maja koniec zmiany. Nie wiem co robic... nie mam nawet numeru do assistance. Dzwonie ponownie do wodociagow po 30 minutach. Jest juz nowa zmiana. Prosze na litosc o pomoc. Panowie obiecuja, ze przyjada w ciagu 2 godzin. Czekam, wieje jest zimno, na zewnatrz auta zaczyna sie burda uliczna z udzialem kilku osob. W koncu zjawia sie ekipa. Za pomoca hudraulicznego podnosnika otwieraja studzienke, byla skorodowana i zapieczona. Patrzymy w dol, plynie tam rzeka sciekow o glebokosci 2 metrow. Panowie informuja mnie, ze nie ma w zasadzie szans na znalezienie kluczykow, jednak obiecuja, ze sprobuja. Magnesem wiekosci talerza probuja zlapac kluczyki. Wyciagaja kilka metalowych rzeczy jednak kluczykow nie ma. Prosze zeby sprobowali jeszcze raz. Po 10 minutach prob kluczyk przyczepia sie do magnesu i laduje w moich rekach. Niemal caluje ich z radosci. Kluczyk dziala bez zarzutu. Jedyne co sie zniszczylo to pendrive przyczepiony do peku kluczy. Panowie wyraznie zadowoleni z prezentu jaki za otrzymane pieniadze zakupili w pobliskim sklepie odjezdzaja do kolejnej 'awarii'....