Dzis koordynator budowy naszego mieszkania sprawil nam bardzo duza niespodzianke. Z przeslanego harmonogramu wynika, ze w tym tygodniu klada plytki a w przyszlym montuja schody. Nawet kuchnia planuje montaz nieco wczesniej bo od 8 grudnia. Taka mila wiadomosc.... Potem juz tylko parkiety i radosny czas przeprowadzki! Jakie to szczescie ze zaraz po swietach przylatuja Kasia z Michalem..... pomoga..... Tylko ze jeszcze o tym nie wiedza, ale juz czuje ten nadciagajacy email z epitetami.
Po raz pierwszy od rozpoczecia diety moj slynny na cala Komisje malzonek (!) odwazyl sie zapoznac z waga lazienkowa, na ktora do tej pory mialam monopol. I wiecie co???? ponad 25 kg mniej!! Dziewczyny sikaja po nogach, musze go pilnowac i miec oczy dookola glowy.
A dlaczego jest slawny? No moze nie w calej Komisji ale w moim dziale to na 100%, wystarczy ze zrobil szefowi kilka milych fotek podczas konferencji z naszym komisarzem. Potem szef sam do mnie przylecial z kolejnym zdjeciem Wiktora w Financial Times. Rosne w oczach taka jestem z niego dumna.