sobota, 3 stycznia 2009

Morsy


Dzis totalnie zamrozilismy naszych gosci. Na poczatek zamowilismy mrozek za oknem, ktory towarzyszy nam od kilku dni. Jakby tego nam bylo malo, dzis program artystyczny przewidywal festiwal rzezb z lodu w Brugii. W wielkiej hali, gdzie utrzymywana jest stala temperatura -6 st C artysci wykuli z lodu kilkadziesiat postaci z bajek dla najmlodszych. Na szczescie na koncu jest barek z grzanym winem, bo gile wisialy nam do pasa...

Wybralismy sie potem na krotki spacerem malowniczymi uliczkami Brugii ale odstraszyly nas hordy entuzjastow wyprzedazy, ktore wlasnie dzis sie zaczely. Stad juz tylko 20 km do Oostendy, gdzie postanowilismy zobaczyc doroczna kapiel morsow. Calkiem nie jak w Gdansku, bylo wiecej kapiacych sie niz gapiow! Zeby byc jak najblizej morsow, wszyscy nie patrzac na temperature, wlezlismy do lodowatej wody!!! Buty przemoczone, Wiktor spodnie mokre do kolan... A efekt ponizej.

W tym roku bylo ponad 3 tysiace morsow, mlodych i starszych, mezczyzn i kobitek a nawet dzieciaki! Potem w najblizszej knajpie raczylismy sie ponownie grzanym winem i goraca zupka, a po rozgrzaniu wrocilismy na pyszny chinski obiadek w domowe pielesze.