



Hela odkryla ostatnio uroki malowania farbami. Przez pierwszy weekend zamalowala prawie caly blok A4 o 100 kartkach... Farby wyciagane sa co kilka godzin. Generalnie prace plastyczne to jest to! Musielismy poszukac takich specjalnych zmywalnych mazakow, bo ta forma ekspresji tez spotkala sie z duzym entuzjazmem. Pokrycie sofy i pufy bylo co prawda do prania (to byl naprawde moment ;-) ale frajdy co nie miara! Od jutra Hela bedzie sypiala w zlobku w sali dla starszakow, czyli na lozku polowym rozkladanym, a nie ze szczebelkami... Ciekawe czy w ogole usnie? Chyba nam dziecko rosnie?