piątek, 3 lutego 2012

Dziecko nam sie popsulo...



Czy to ja pisalam kilka tygodni temu, ze buntu 2lataka nie widac? Chyba w zla godzine...


Chcesz wyjsc bawic sie na sniegu? NIIIEEEE


Chcesz sie kapac? NNNIIIEEEEE


Zmienimy pieluche, bo chyba kupa sie zrobila? NNNIIIEEEE


Idziemy na gore czytac ksiazki? NNNIIEEEE


Bawimy sie plastelina? NNIIIIEEE


Przykladow jest tysiac, tylko apetyt na razie (chwala Bogu) bez zmian... :-))) Pocieszamy sie tlumaczeniem, ze to tylko przelotne i predzej czy pozniej minie, bo Hela jest nadal dzieckiem cudownym i tak zostanie! AMEN


Bo wbrew temu, co pisze cukrowa wata blogosfery (ach, jakie cudowne rasie i nozie, i policzunie, i pupasek, i zebolki!!!) i wbrew temu, co pisza wieczne frustratki (qrrrrrrrrrrrrwa!!!) matkowanie i ojcowanie jest wlasnie rozne. Bywa trudne, ale też oszalamiajaco cudowne. A w międzyczasie jest od cholery prozy zycia i nudy. Mozna z tym wszystkim zyc, nie zatracic siebie, a nawet zawsze cos z rzeczywistosci fajnego wydrapac.