Chcesz wyjsc bawic sie na sniegu? NIIIEEEE
Chcesz sie kapac? NNNIIIEEEEE
Zmienimy pieluche, bo chyba kupa sie zrobila? NNNIIIEEEE
Idziemy na gore czytac ksiazki? NNNIIEEEE
Bawimy sie plastelina? NNIIIIEEE
Przykladow jest tysiac, tylko apetyt na razie (chwala Bogu) bez zmian... :-))) Pocieszamy sie tlumaczeniem, ze to tylko przelotne i predzej czy pozniej minie, bo Hela jest nadal dzieckiem cudownym i tak zostanie! AMEN
Bo wbrew temu, co pisze cukrowa wata blogosfery (ach, jakie cudowne rasie i nozie, i policzunie, i pupasek, i zebolki!!!) i wbrew temu, co pisza wieczne frustratki (qrrrrrrrrrrrrwa!!!) matkowanie i ojcowanie jest wlasnie rozne. Bywa trudne, ale też oszalamiajaco cudowne. A w międzyczasie jest od cholery prozy zycia i nudy. Mozna z tym wszystkim zyc, nie zatracic siebie, a nawet zawsze cos z rzeczywistosci fajnego wydrapac.
