środa, 10 września 2008

Mieszkanie, kolejne podejście

Macie pewnie dosyć tematu poszukiwania mieszkania podobnie jak my. W sumie to nie wiem dlaczego po raz kolejny poruszam tę drażliwą kwestię, ale to ma być blog o tym co się u nas dzieje. A to jest obecnie znów kwestia nr 1 w naszej podstawowej komórce społecznej. Zatem: wzięliśmy się za poszukiwanie mieszkania. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy czekać na decyzję właścicieli obecnie przez nas wynajmowanego, bo jest ono dla nas za drogie. Szukamy zatem czegoś mniejszego, lub może w innej dzielnicy, w każdym razie tańszego i w dobrym punkcie. Porzuciliśmy marzenia o idealnym mieszkaniu. Chcemy znaleźć coś w czym się będziemy czuć dobrze a jeśli kiedyś będzie trzeba to zmienimy je na większe i już. Obejrzeliśmy już apartament w „bloku ekologicznym”. Tu parę słów wyjaśnienia. W latach 80tych na naszym osiedlu wybudowano kompleks, który jest największym blokiem mieszkalnym w Brukseli. Zamieszkuje go 300 rodzin, ale zupełnie tego nie widać, ponieważ jest podzielony na mniejsze segmenty zbudowane dodatkowo tarasowo. Z zewnątrz robi wrażenie przytulnego z całą masą zieleni. Poza tym konstruując go pomyślano o ekologii. Cały dach pokryty jest solarami, w podziemiach jest mini elektrownia na olej roślinny. To wszystko sprawia, ze koszty utrzymania budynku w tym opłaty za ciepłą wodę i elektryczność są bardzo niskie. Samo mieszkanie już nie tak piękne. Kuchnia połączona z pokojem na samym wejściu do mieszkania. Tak mała, że nie mieści się tam już zmywarka. Salon ładny, przestronny zabudowany półkami na książki, które oddzielają go od sypialni. I tu znów wada. Nie ma drzwi oddzielających te dwie części mieszkania. Jedyną przegrodę stanowi wspomniany regał. Reszta mogła by być, ale to 30 letnie mieszkanie, więc okna drewniane będą pewnie do wymiany za jakiś czas itd. Mi się nawet ten apartament spodobał, bo jest przytulny, ciekawie urządzony i w fajnym miejscu blisko olbrzymiego parku. Pinki nie była zachwycona. Dlatego wpadła na pomysł powrotu do rozmowy z firmą budującą mieszkanie o którym już kiedyś pisaliśmy. Zbudowane w formie małego domku i rozłożone na trzech piętrach. Za to byłoby zupełnie nowe i w cichej dzielnicy domków jednorodzinnych. Co prawda nie byłoby garażu, ale z parkowaniem nie ma tam kłopotu. Jedyną niedogodnością jest brak komunikacji miejskiej. W dniach kiedy nie ma samochodu (co zdarza się bardzo rzadko) trzeba by jechać do pracy z przesiadką. I to w sumie koniec wad. No może to, że do sypialni prowadzą dwa piętra schodów, ale za to nie pokazuje się bałaganu gościom. No cóż znów myślimy i dyktujemy. Złościmy się i cieszymy. Ale postanowiliśmy podjąć decyzję w ciągu tygodnia, bo mamy już dosyć tego tematu. A na zdjęciu dom nad którego kupnem się zastanawiamy.