
Po raz drugi wykonalismy domowy serek, ktory wyszedl duzo lepiej niz za pierwszym razem. W aptece zaopatrzylismy sie w gaze wiec mial lepsza konsystencje, bardziej zwarta, bo dobrze odciekl. Jak za pierwszym razem, takze po sniadaniu nie bylo sladu serka. Postanowilismy jednak nastepnym razem zrobic tylko z 2 litrow mleka, bo na diete takie pysznosci w duzych ilosciach sa niewskazane :-(
W niedziele przyjezdza na 3 dni nasza kolezanka Ania z mezem z Warszawy, ktora pracuje w redakcji Polityki. Musimy opracowac jakies wspaniale menu, ale takie zebysmy my tez mogli jesc i zeby gosciom sie podobalo.
Kontynuujemy nasze poszukiwania najbardziej korzystnego kredytu, co nie jest zadaniem latwym, biorac pod uwage, ze w Brukseli bank jest na kazdym rogu. Jutro podpisujemy umowe przedwstepna i zaczynali odliczac 3 m-ce do skonczenia budowy. W sobote moze juz uda nam sie wybrac i zamowic szafki kuchenne, wyposazenie kuchni w urzadzenia elektyczne itd. Zapowiada sie pracowity okres, ale jestesmy dobrej mysli...