Jak juz pisalismy wczesniej wynajelismy na wyjazd samochod kempingowy. Czy byl to dobry pomysl. No coz, wydaje sie ze tak. Jest wiele zalet takiego sposobu podrozownia. Po pierwsze nigdzie nie trzeba sie spieszyc. Kamperowcy prowadza iscie romskie zycie. Nie sa uzaleznieni od por posilkow, wyznaczonych tras i miejsc do zwiedzenia. Jak maja ochote spac to spia. Jesli maja ochote zjesc sniadanie w szczerym polu, prosze bardzo. Maja ochote wytarzac sie w trawie. Nic prostszego. Wiec z jednej strony to zycie w sam raz dla nas. Z drugiej jednak jest kilka mankamentow ktore nalezy przytoczyc. Jednym z nich jest cena takiego zycia. Wynajecie kampera jest kosztowne. I kiedy zestawi sie to luksusowymi wczasami w polnocnej Afryce czy poludniowej Europie to wychodzi niemal na jedno. Po drugie, wiekszosc tych rzeczy o ktorych napisalem przed chwila mozna robic bez kampera, a z namiotem na przyklad. Zreszta robilismy je i przedtem. No, ale jak sie chce w tym koczowniczym zyciu zaznac nieco luksusu to taki samochod go zapewnia. Prysznic z ciepla woda, kuchenka gazowa i czysta toaleta trudno mieszcza sie przeciez w plecaku. W tym momencie przyszlo mi do glowy, jak latwo sie uzaleznic od tych bylo nie bylo w przewazajacej czesci swiata luksusowych dobr. Tak czy inaczej z Hela bylo znacznie latwiej podrozowac kamperem. Ciepla kapiel byla pod reka a i przygotowywanie posilkow bylo wyjatkowo latwe bo mozna je bylo robic w kazdej chwili. Jednym slowem eksperyment udany.