Piekne wakacyjne miesiace pozostaja jedynie wspomnieniem. Pora wracac do wypelnionej rutyna codziennosci. Zostalem wytypowany, zeby przeprowadzic podsumowanie naszego urlopu. No, prawde powiedziawszy to planujemy druga czesc odpoczynku w listopadzie, wiec bedzie to podsumowanie letniego wypadu. Ci z posrod czytajacych nasze wspomnienia ktorzy mieszkaja w Plocku zapewne odczuli nasza obecnosc, bo staralismy sie naprzykrzac kazdemu napotkanemu czlonkowi rodziny i czesci znajomym. Wszystkim pieknie dziekujemy za goscine i zapraszamy w nasze skromne progi w Belgii. Poza tym obiecujemy, ze na tym nie poprzestaniemy i bedziemy was zameczac przy kojenej wizycie w rodzinnym kraju. Wizyta w Plocku to jak zawsze polaczenie zalatwiania spraw w urzedach z przemila goscina u rodziny. Czasu zawsze brakuje. Staramy sie was obdzielic nim jak sie da najuczciwiej. No ale sami rozumiecie ze doba sie nie da rozciagnac. Co Helenka wyniosla z tej wizyty. Milosc obydwu babc i dziadka. Jakos tak ten dziadek jej najbardziej zapadl w pamieci i ciagle slyszymy "kreciu kreciu"... No coz trudno dziadka nie kochac prawda? Poza tym Hela przywiozla z kraju pozne chodzenie spac. Do czasu wyjazdu o godzinie 21.00 nasza coreczka juz sluchala bajek i w chwiele pozniej zasypiala. Obecnie godzina 23.00 to norma. Staramy sie ja odzwyczaic od tego nawyku. Nie jest to latwe, ale sa male postepy.