piątek, 26 sierpnia 2011

Plaza Omaha







Normandia - pierwsze skojarzenie, oczywiste - ladowanie wojsk alianckich. Kiedys juz zwiedzalismy to miejsce, jednak bylo to po pierwsze przed kilkunastu laty, po drugie tak pobieznie, ze nic nie pamietalismy, po trzecie wydaje mi sie, ze bylismy wowczas w innym miejscu. Wlasnie z tych powodow postanowilismy odswiezyc nieco nasza wiedze historyczna. Plaza Omaha, miejsce najbardziej krwawego epizodu akcji. Zginelo tu 3000 zolniezy alianckich. Wlasnie tu sa wysokie klify na ktorych Niemcy ustawili punkty oporu i w zasadzie bez problemu strzelali do wychodzacych z wody zolnierzy. Alianci zaplanowali, ze piechote beda oslanialy czolgi, ale czesc z nich utonela podczas ladowania, a inne sotaly uszkodzone. Na szczescie mimo tych ogromnych strat udalo sie zdobyc przyczulek. Natychmiast zaczeto tez budowe prowizorycznego portu w postaci betonowych, plywajacych blokow, do ktorych przybijaly statki. Stamtad mniejsze jednostki dowozily zaopatrzenie i zolnierzy na lad. Te olbrzymie bloki betonu nadal plywaja w morzu. Mozna je podziwiac z klifow, a do tych ktore fale wyrzucily w poblize brzegu mozna nawet dojsc w czasie odplywu. Miejsce z cala pewnoscia warte wizyty. Daje wyobrazenie o ogromie operacji i trudnosciach logistycznych jakie mialy wojska sprzymierzone. Poza tym piekna szeroka plaza, ktora z kolei byla zachwycona nasza coreczka. Tam po raz pierwszy zobaczyla kraba, ulubiona postac z ksiazeczki ktora czytana jest niemal kazdego wieczora. Niestety krab byl w stanie daleko posunietego rozkladu i nie chcial sie bawic, ale Hela wspminala go bardzo dlugo, beda najwyrazniej dumna z tego, ze widziala tego dzisiecionoga na wlasne oczy.