To juz ostatnie z miejsc ktore zdazlismy zwiedzic w czasie wakacji. W zasadzie byla to obiecana atrakcja dla Heli. Nasze malenstwo uwielbia wszelkiego rodzaju mechaniczne srodki lokomocji. Samoloty, pociagi, samochody nie maja dla niej tajemnic. A im wieksze i robia wiecej halasu, tym lepiej. Czasami to sobie mysle, ze jakby kupic taki stary radziecki dymiacy autobus, to Hela bylaby przeszczesliwa podczas kazdej przejazdzki. No wiec w Crotoy wsiedlismy w najbardziej halasliwy i ziejacy dymem pociag jaki udalo nam sie znalezc. To trasa turystyczna wzdluz wybrzerza ale wszyscy podrozujacy to malzenstwa z dziecmi zachwyconymi taka wyprawa. My przejechalismy tylko jeden przystanek. Taka godzinna wyprawa w jedna i druga strone i tak dostarczyla Heli mnostwo wrazen. Przez okno podziwialismy rezerwat ptakow , konie, krowy, owce. Bardzo przyjemna przejazdzka.
Bardzo nam miło, że odwiedzasz nasz blog. Zamieszczamy tu najważniejsze informacje na temat naszego życia codziennego, przygód, fascynacji kulinarnych, znajmych, przyjaciół i wypraw, które mają na celu zdobycie Świata i odnalezienie wszechsensu...