czwartek, 5 maja 2011

Nowe przedszkole








W sobote po powrocie z ojczyzny wybralysmy sie we dwie na dzien otwarty do przedszkola w naszej wiosce. Od wrzesnia 2012, gdy Hela skonczy 2,5 roku moglaby tam isc, wiec postanowilam zobaczyc co to za cudo. Jest to przedszkole prowadzone metoda Montessori, wiec w grupie sa dzieci w roznym wieku - od 2,5 do 4 lat, a nastepnie 4 -6. W Belgii przedszkola zawsze prowadzone sa przy szkolach, wiec mowi sie, ze dzieci powyzej 2,5 roku chodza juz do "szkoly". Nasz problem polega na tym, ze w naszej wiosce sa tylko przedszkola flamandzkie (bo to juz Flandria) i trzeba bedzie Hele dowozic do jakiegos przedszkola francuskojezycznego w dzielnicach obok. Ale do rzeczy. Szkola (i metoda) bardzo nam sie spodobala, ale mama nie byla zoltodziobem i wiele ostatnio o tej metodzie czytala. Duza zaleta jest, ze szkola jest w naszej wiosce i jezdzi obok niej autobus, ktorym i tak (jak nie ma Mozga) jezdze do pracy. Bardzo duza wada jest jej koszt. Grupa liczy okolo 20 dzieci i caly czas sa z nia 2 nauczycielki - angielka i francuska. Tak wiec, dzieci ucza sie jednoczesnie 2 jezykow. Heli szkola sie spodobala tak bardzo, ze nie chciala wyjsc, a juz na pewno nie bez globusa.... Po przeliczeniu rodzinnych finansow mamy jednak bardzo daleko idace watpliwosci i na wszelki wypadek szukamy tez alternatyw :-(