


Pogoda dopisala jak nigdy! W PL spedzilismy gorace 10 dni pelne swiatecznych przygotowan, gonitwy po urzedach, dentystach (bo taniej) itd itp. Glowna atrakcja okazalo sie byc zoo, do ktorego wybralam sie z Hela 2 razy. Musze przyznac, ze jest zrobione na swiatowym poziomie, bo wybiegi dla zwierzakow sa bardzo duze, zadbane, opisane, ciekawie zaaranzowane. Hela najbardziej polubila chyna zyrafy (3 duze i 1 mlodzinka) i pingwiny, ktore maja duzy basen i mozna je ogladac takze z boku pod woda. Swieta uplynely w rodzinnej atmosferze i obejmowaly (3 juz z kolei) pierwsze urodziny Helki. Tym razem pokusilismy sie o tradycyjny wybor przedmiotow na roczek i Hela wybrala ksiazke (ku uciesze rodzicow)! Bitwe na jajka podczas wielkanocnego sniadania wygral no kto?