środa, 2 kwietnia 2008

najbezpieczniejsze miejsce na ziemi

Do Bukaresztu dotarlismy okolo 14 w sobote i juz mielismy sie zabierac za opuszczanie lotniska i nawet cieszylismy sie na 20 km jazde podmiejskim autobusem, kiedy okazalo sie ze nasz bagaz mial inne plany na weekend :-((( Lokalne linie lotnicze oznajmily ze bagaz zostal w BXL i nie juz lotow w sobote wiec przyleci o 14 w niedziele. Troche zmartwieni bo mialam tam garnitur na poniedzialkowe spotkanie w ministerstwi i kupe waznych dokumentow, postanowismy sie na razie nie przejmowac i dac im szanse na dowiezienie nastepnego dnia. W supermarkecie kupilismy kremik, mydelko, maszynki do golenia a szczoteczki i paste wyprosilismy w recepcji naszego hotelu. Jazda przez miasto dostarczyla nie lada wrazen bo na kazdym rogu (!) stal policjant i kupa roznej masci wozow bardziej lub mniej bojowych... Po dotarciu do hotelu poczulismy sie jak na komisariacie - w lobby na dole oprocz nas bylo tylko okolo 20 policjantow, maszyny do przeswietlania bagazu i policjant na kazdym pietrze. W zyciu nie czulam sie tak bezpiecznie w obcym miescie. Wieczorny spacer po Bukareszcie obserwowalo tylko 12 tysiecy zandarmow i tajniakow oraz 1200 policyjnych samochodow, wrazenie nie do opisania. Pol miasta wylaczone z ruchu, pozamykane cale ulice, sklepy, kawiarnie itd. Nasz plan zwiedzania na niedziele stanal pod znakiem zapytania... Szczyt NATO to nie jest to, co tygryski lubia najbardziej