

Odpoczywamy po trudach zwiedzania. Leniuchujemy w hotelu odpoczywajac w basenie, grajac w bilard I ping ponga. Miejsciwy kaowiec organizuje turniej strzelniczy. Chcielibysmy przywiezc do domu dyplom jako pamiatke. Najlepiej idzie Mariuszowi jednak niewystarczajaco, zeby powalczyc o pierwsze miejsce. Znow zaglebiamy sie w lekturze ksiazek. Jednak upal wygania nas z hotelu. Jedzimy na pobliski tor go kartingowy. Zabawa jest przednia. Scigamy sie malymi samochodzikami az idzie dym spod kol. Przeciazenia jak w formule 1. Mariusz twierdzi ze przezyl przeciazenie 3g. Znow wracamy do hotelu. Dzis postanowilismy nie zwiedzac. Samochod mamy jeszcze do czwartku a pozostaly do zobaczenia jeszcze tylko dwie miejscowe atrakcje. Beata uczy nas nowej gry w karty. Remik okazuje sie tak wciagajacy ze gramy do 2 w nocy. Na koniec nie pamietamy kto ma ile punktow, ale smiechu jest co nie miara