środa, 5 sierpnia 2009

Pierwsze wrazenie



Niska zabudowa wyspy jest doskonale wkomponowana w ksiezycowa okolice. Domy kontrastuja swoja bialoscia z czrnym jak noc wulkanicznym popiolem. Jadac asfaltowa droga trudno odroznic koniec nawierzczni od zastyglej przed laty lawy. Nawet dachy omow sa zrobione z wulkanicznego materialu, ktorego jest tu pod dostatkiem. Roslinnosc ma szense utrzymac sie jedynie tam gdzie zostala zasadzona I jest codziennie podlewana. Wyspa jest wysuszona jak ziarno pieprzu. Za to nasz hotel wyglada jak oaza posrod pustyni. Piekne czyste baseny. Przestronne pokoje. I niespodziewana czystosc. Porownujemy hotel do tych w jakich goscilismy w Hiszpanii. Wyspa nalezaca do korony w jakis przedziwny sposob pozbya sie wszechobecnego brudu I balaganu. Wyczerpani pobudka o 3 nad ranem I pieciogodzinnym lotem delektujemy sie hotelowa wygoda I chlodnymi basenami. Temperatura waha sie kolo 30 stopni, ale morska bryza powoduje, ze nawet nam, nie znoszacym upalu pogoda przypadla do gustu. Planujemy wycieczki. W przewodniku napisali, ze nalezy konicznie zaopatrzyc sie w maske I rurke do obserwacji podwodnych. Dzis mamy w planach plazowanie polaczone z nurkowaniem I obserwacja podowdnej fauny. Jutro chyba wypad do parku narodowego. Na koniec jeszcze o nocnym gosciu w naszym pokoju. Wszechobecne sa tu zuki wiekosci myszy... Czarne I bardzo zwinne. Jeden z nich dostal sie do naszej lazienki. Trudno bylo sie go pozbyc. Wynikalo to z jego predkosci lub z ilosci wypitego wina. Tak czy inaczej po polgodzinnej walce z robala zostala jedynie noga I mokra krwawa plama. Musimy szczelniej zamykac okna wychodzac z pokoju...