piątek, 23 września 2016

Casa Varga

Wreszcie trafiliśmy do domu wakacyjnego naszych marzeń. Do szosy 13 kilometrów, cisza spokój, raz na kilka godzin przejeżdża ktoś konno, słychać dzwonki owiec i krów a nad okolicą krąży cała masa kruków. Gospodyni to przemiła pani Anna, która opowiada nam o okolicy i częstuje nas swoim winem i palinką. Sama jest nauczycielką mieszka w większej miejscowości, tu na wieś gdzie mieszka jej mama i brat przyjeżdża tylko latem. Brat prowadzi maleńką mleczarnię. Mamy od niego świeże mleko, sery i jogurt jakiego nie da się kupić nawet w Polsce. Jest tak gęsty, że kroimy go nożem. Najlepiej smakuje z dodatkiem dżemu.