Wizyta w zamku Darkuli to horror. Bynajmniej nie chodzi o strach przed słynną filmową postacią, a o ilość turystów. Tego nie jest w stanie oddać żadne zdjęcie. Malutki zameczek nie ma nic do zaoferowania prócz tego, że był prototypem tego filmowego. Ponoć hrabia Drakula zatrzymał się w nim kiedyś na noc. Nic więcej. Obecnie to prywatna posiadłość. Stoi pusty, bez żadnych sprzetów i przyjmuje tysiące turystów, którzy nie widzą nic poza plecami innych którzy nabrali się na tę 'atrakcję'. Jedyne co można stamtąd przywieść prócz niesmaku to zdjęcie z wymęczonym upałem Drakulą stojącym przy wejściu.

