Historia każdego znajdującego się w tym największym w Europie rezerwacie niedźwiedzi brunatnych jest inna. Każda jednak równie tragiczna. Wszystkie wiążą się z rumuńską tradycją trzymania niedźwiedzi w niewoli. Jeszcze do niedawna można było je spotkać w zamkach, prywatnych 'ogrodach zoologicznych' czy restauracjach. Wystarczy posłuchać kilku historii, żeby przekonać się, że misie przeszły gehennę. Nie mogą jednak wrócić na wolność bo nigdy jej nie zaznały i nie poradziły by sobie w naturze. Tu mają ogromny teren, namiastkę wolności i jedocześnie są pod opieką. Wiele z nich jest okaleczonych. Szczególnie wzrusza nas los misia który pozował do zdjęć pod zamkiem Drakuli. Żeby nie bał się flesza aparatu, przebito mu oczy. Był ślepy i trzymany w klatce, która nie pozawalała mu się obrócić. Oprowadza nas przewodniczka, która kilka lat temu podobnie jak my przyjechała tu jako turystka, ujęta za serce tragicznym losem niedźwiedzi postanowiła się im poświęcić. Teraz to ona opowiada o ich losach. Straszne jak ludzie potrafią się znęcać nad zwierzętami.