wtorek, 5 sierpnia 2008

Jeszcze o gosciach i wakacyjnych planach

Juz nasza wakacyjna podroz mniej wiecej nam sie ksztaltuje w glowach, choc zastrzegamy, ze beda to najbardziej spontaniczne wakacje naszego zycia. Plan jest nastepujacy: wyruszamy z Brukseli z mapa w reku i kostka do gry. Bedziemy codziennie wybierac 6 miejsc i rzucac kostka. Na co wypadnie tam pojedziemy. Kolejne zwiedzane miejsca bedziemy dokumentowac za pomoca aparatu fotograficznego i naszego blogu. No wlasnie i tu niespodzianka dla was. Odkrylem, ze mozemy donosic wam codziennie o naszej wyprawie. Wystarczy, ze wyslemy maila z telefonu a on automatycznie bedzie zamieszczany na blogu. Tak wiec codziennie bedziecie mieli szczegolowe informacje co gdzie i kiedy sie z nami dzialo. Szkoda ze z naszych telefonow nie mozna wysylac zdjec, ale te zamiescimy w specjalnej powakacyjnej galerii albo moze przygotujemy jeden lub kilka pokazow slajdow. Mam nadzieje ze to zadziala. A teraz kilka slow jeszcze o naszych przemilych gosciach. Nie chcielismy zdradzac tego przed ich powrotem do Plocka, ale Kasia miala ogromnego stracha przed lotem. Cala droge do Brukseli wypytywala Michala o dzialanie silnikow samolotu, jak wysoko sie w tej chwili znajduje pojazd powietrzny, czy aby napewno jest bezpieczna itp. W drodze powrotnej bylo podobnie i dodatkowo troche trzeslo bo pogoda byla nie najlepsza, ale cala wyprawa zakonczyla sie szczesliwie. I to najwazniejsze. Wsrod miejsc, ktore razem zobaczylismy nie bylo tych bardziej odleglych zakatkow Belgii, ale bylismy nad morzem, w Antwerpii, Gent i ostateniego dnia w naszym ulubionym opuszczonym klasztorze o ktorym juz kiedys pisalismy. Goscie wydawali sie zadowoleni z pobytu i chyab to prawda, bo zapowiedzieli juz kolejny na Sylwestra. Trzymamy za slowo ;-)