Pobudka o 6 rano sie oplacala bo juz o 9 rozpoczelismy wizyte w malutkiej prywatnej mleczarni we francuskim regionie franche comte. W tej mleczarni produkuje sie tylko 200 ton serow rocznie I wytwarza tylko 3 rodzaje serow - morbier, mont d'or I comte. Po wizycie zachaczylismy o fabryczny sklepik
a miejscowe specjaly stanowily doskonale sniadanie. posileni udalismy sie po strawe duchowa do idealnego miasta - saline royal ktore zostalo zaprojektowane w XVIII wieku. Troche bylismy tym miastem rozczarowani wiec postanowilismy pocieszyc sie wieczorem w restauracji specjalizujacej sie w daniach z regionu comte. Przebojem jest tu boite chaude czyli gorace pudelko. Jest to serek dojrzewajacy 3 tygodnie w korze debowej a nastepnie gotowany na parze 45 minut I podawany z gotowanymi ziemniaczkami, szynka I kielbaska. Serwuje sie go na goraco w drewnianym opakowaniu w ktorym dojrzewal I wyjada z tego pudeleczka lyzeczka. Takich dan sie nie zapomina... Jutro niestety przedostatni dzien wakacji bo w srodowy wieczor planujemy powrot. Na ostatni ogien idzie pogranicze alzacji I badenii czyli czarny las. Tam zaliczamy tylko torcik szwardzwaldzki I wracamy do domu